Witam,
jak wielu ludzi zaangażowanych w Ruch Kontroli Wyborów zadaję sobie pytanie: co dalej? Oto garść moich przemyśleń na ten temat.
1. Ruch Kontroli Wyborów ma dużą siłę nośną jako pozapartyjny ruch obywatelski. Pod tym względem przypomina mi trochę pierwszą „Solidarność”. Wtedy, jak i teraz, tzw. zwykli ludzie powiedzieli reżimowi – dość! Byłem tam i ja. Dziś wszyscy wiemy – nie tak miało być. Trzeba się więc mieć na baczności.
2. Jest kilka rodzajów działalności, które RKW może i powinien podjąć. Pierwszy to oczywiście kontrola wyborów, tj. pilnowanie przebiegu głosowania, pilnowanie liczenia głosów oraz podliczania wyników wyborów. Mamy to już za sobą, wiemy mniej więcej, jak to robić.
Powstaje pytanie zasadnicze: ścigamy się z Państwową Komisją Wyborczą na czas podania wyników czy na wiarygodność? W moim przekonaniu nie wygramy nigdy na szybkość podania wyników wyborów, bo PKW ma do dyspozycji olbrzymie środki finansowe i techniczne, których my nie mamy. Możemy natomiast ścigać się z nią na wiarygodność, którą straciła w wyborach samorządowych 2014.
Koniecznym do tego warunkiem jest ogłoszenie raportu końcowego z wyborów prezydenckich 2015 (i każdych następnych), choćby z opóźnieniem, ale zgodnie z pierwotną zapowiedzią. Raport taki powinien być podsumowaniem pracy wolontariuszy RKW i zawierać konkluzję, na ile wyniki ostatnich wyborów ogłoszone przez PKW zasługują na uznanie. Powinno to być stopniowalne: np. nie uznajemy, uznajemy z dużymi zastrzeżeniami, uznajemy, uznajemy bez zastrzeżeń. To jedynie przykład, można użyć innych określeń.
Odnosi się to tak do poszczególnych obwodów głosowania, jak i większych jednostek terytorialnych oraz całego kraju.
Następnie należałoby podać stopień nasycenia Obwodowych Komisji Wyborczych wolontariuszami RKW oraz procent zebranych kopii lub zdjęć protokołów z głosowania. W drugim przypadku – z powodu luk w zebranych danych – trzeba by wymyślić jakiś liczbowy wskaźnik, który pokaże efektywność naszej pracy, tj. na ile wiarygodne są zebrane przez nas wyniki z uwzględnieniem faktu, iż z jakiejś części OKW nie udało się zebrać zdjęć lub kopii protokołów. Dla przykładu, pamiętam ze szkoły, że współczynnik korelacji pokazujący zbieżność jakichś ciągów liczb (pomiarów) dowodzi tej zbieżności od poziomu 0,5 w górę do 1 (pełna zgodność). Należałoby powiedzieć, czy w naszych ostatnich działaniach kontrolnych osiągnęliśmy poziom raczej 0,3 czy raczej 0,7. To powinien być punkt startu do kontrolowania następnych wyborów.
3. Do akcji kontrolowania nadchodzących jesiennych wyborów parlamentarnych trzeba by przystąpić już teraz przez rozpoczęcie od zaraz rekrutacji kandydatów na członków Obwodowych Komisji Wyborczych. To byłby dobry motyw dalszej działalności RKW do czasu wyborów - rekrutacja kandydatów na członków OKW w konkretnych miejscach, najlepiej zgodnie z miejscem zamieszkania kandydatów. Sam prowadziłem taką akcję przed I turą wyborów w podkrakowskich powiatach okręgu 18 i ona przyniosła efekty – za małe w mojej ocenie, ale głównie ze względu na brak czasu, bo za późno zorientowałem się, jak to naprawdę działa. Taka rekrutacja ze strony RKW dałaby też podstawę do wymagania od kandydatów przebycia odpowiedniego szkolenia, z czym przy tych wyborach było dość krucho. To również sposób na rozrost struktury RKW, zwłaszcza w tych miejscach, gdzie ich jeszcze nie ma. Rekrutacja kandydatów na członków OKW stworzy naturalną sytuację powstawania nowych więzi, wyłaniania się nowych grup ludzi skłonnych do pracy pod szyldem RKW.
Aby tak się stało, musi być jednak jakaś gwarancja wejścia przedstawicieli RKW do obwodowych komisji wyborczych, mocniejsza niż dotychczasowa uprzejmość ze strony zaprzyjaźnionych komitetów wyborczych. To dałoby RKW poczucie samodzielności, a nie czepiania się komitetów wyborczych, które mają własnych ludzi i różną chęć do współpracy z RKW. Ograniczyłoby też zamęt organizacyjny, jaki był przy wydawaniu upoważnień dla członków komisji wyborczych.
Trzeba zatem wyjść z hasłem zmiany prawa wyborczego, aby dopuścić do uczestniczenia w pilnowaniu wyborów, oprócz komitetów wyborczych, także organizacje społeczne stawiające sobie takie cele. To kolejna, dobra dziedzina działalności RKW w najbliższym czasie.
Do czasu takiego rozwiązania ustawowego rozważałbym nadzwyczajny wariant awaryjny polegający na obejściu obecnych przepisów w ten sposób, że RKW zakłada komitet wyborczy, który zgłasza swoich kandydatów, żeby mieć swoich członków w komisjach, z góry zapowiadając, że ci kandydaci wycofają się po ukonstytuowaniu się komisji wyborczych. Podejrzewam, że wtedy skład komisji już by się już nie zmienił - nie badałem tego jednak, trzeba by to dokładnie przeanalizować, jak to jest w przepisach. To na razie tylko ogólna idea.
Gdyby jednak tak się dało zrobić, wykazalibyśmy spryt i inicjatywę, co byłoby dobrą odpowiedzią na głosy powątpiewania, co do sensowności istnienia RKW, skoro ten nie potrafi być samodzielnym graczem podczas wyborów, realizującym założony cel, którym jest kontrola ich uczciwości, a z konieczności też częściowe uczestniczenie w nich.
4. Kolejną dziedziną działalności RKW na najbliższy czas mogłaby być idea pierwszej „Solidarności” – pobudzenia do należytego działania niewydolnych instytucji państwowych i innych, od urzędów zaczynając, przez wymiar sprawiedliwości, po media. Mam na myśli prostą działalność interwencyjną na rzecz ludzi bezskutecznie szukających sprawiedliwości w bezdusznym otoczeniu. O takiej potrzebie świadczy fala niezadowolenia Polaków ze swojego państwa, jaka wezbrała przy ostatnich wyborach.
5. Obserwuję powszechne wśród wolontariuszy RKW oczekiwanie na współdziałanie ze strony Prawa i Sprawiedliwości i oburzenie z faktu, że PiS do tej współpracy się nie kwapi. Sam to również odczuwam, chociaż po chłodnej analizie dochodzę do wniosku, że RKW nie ma dobrej oferty dla PiS. Bo PiS chce być samowystarczalny, czemu się nie dziwię, bo to duża partia, i deklaruje, że sam jest w stanie dopilnować wyborów (obsada wszystkich komisji wyborczych) łącznie z zebraniem i podsumowaniem ich wyników. Pytanie, czy im się to teraz udało - o szczerą odpowiedź będzie trudno, bo ciężko przyznać się do ewentualnych niedociągnięć. Domaganie się tej odpowiedzi przez RKW będzie natomiast potraktowane jako czepianie się i niepotrzebna nikomu konkurencja do przewodzenia narodowi.
Podobnie będzie z przekonywaniem, że mamy lepszych i chętnych do pracy ludzi, jeśli rzesze szarych działaczy PiS mogą zarobić 160 złotych za udział w komisji wyborczej, co traktowane jest jako swoista nagroda dla nich za indywidualne zasługi.
Co więc może RKW zaproponować PiS? Wychodzi, że niewiele, oprócz zdawkowych zapewnień, że łączy nas wspólny cel. W kręgu bliskich mi osób padła więc propozycja, aby o współpracę RKW z PiS zapytać prominentnych przedstawicieli PiS w Krakowie, czyli zrobić z kimś spotkanie, na którym publicznie padną pytania na ten temat. Spróbujemy to wdrożyć.
Wydaje mi się, że dobrą ofertą dla PiS mogłaby być propozycja wzajemnego uzupełniania się w obwodowych komisjach wyborczych:
- PiS daje upoważnienia do OKW wolontariuszom RKW tam, gdzie nie ma swoich ludzi,
- PiS daje bez ograniczeń upoważnienia na mężów zaufania dla wolontariuszy RKW,
- PiS godzi się na wymianę danych z głosowania w skali całego kraju - oni dają RKW kopie protokołów z wewnątrz komisji, a my im zdjęcia protokołów z zewnątrz (z szyby). Korzyść jest obopólna, bo zarówno RKW, jak i PiS nie będą mieć przedstawicieli we wszystkich komisjach, choćby na skutek losowania składu komisji w przypadku nadmiaru kandydatów.
Wydaje mi się, że PiS mógłby na to pójść (chociaż wcale nie unieważnia to argumentów wcześniej podniesionych), bo to uszczelniłoby także ich system kontroli. Ta propozycja powinna być przyjęta na szczeblu warszawskim i przekazana przez władze partii do PiS-owskich dołów.
6. Ja zadaję sobie jeszcze inne pytanie: czy jako ruch pozapartyjny nie powinniśmy w ten sam sposób co z PiS rozmawiać także z pozostałymi partiami? Czy wiemy, jak na nasze pytania odpowiedziałaby Platforma Obywatelska? Czy jesteśmy tego ciekawi? A może należałoby dać PO publicznie szansę odpowiedzenia negatywnie na nasze postulaty?
Bez względu na wynik takiej debaty jednego jestem pewien: bardzo może to zachęcić PiS do rozmowy z RKW, bo np. w okręgu 18 w Krakowie, mimo wielu prób z naszej strony, takiej chęci zupełnie dotąd nie było.
7. I na koniec – forma organizacyjna RKW. Nieuchronne wydaje mi się powołanie stowarzyszenia, które skanalizuje różne ruchy odśrodkowe, pomoże stworzyć strukturę organizacyjną, umożliwi zbieranie funduszy na działalność statutową. Będą też niestety tego minusy – stowarzyszeniowa biurokracja, obsługa i koszty samej organizacji. Powstanie jednak uprawomocnione centrum ruchu, które – daj Boże – poprowadzi całą resztę we właściwym kierunku.
Kraków, 12.06.2015
Władysław Tyrański
koordynator Ruchu Kontroli Wyborów
na obszarze Okręgowej Komisji Wyborczej nr 18 w Krakowie
oraz na obszarze powiatu krakowskiego
e-mail: kragino@gmail.com; tel. 607 693 541